Kaszanka bez krwi

Białoruskie Smaki Podlasia
Dawniej święta we wsi i różne inne okazje do świętowania wiązały się ze świniobiciem. Zbierała się wtedy cała rodzina a nawet i sąsiedzi, którzy pomagali w „rozbieraniu” i wykonywaniu różnych mięsnych specjałów. Było to coś naturalnego – ludzie nie chodzili do sklepu po np. szynkę, a chcąc ją mieć musieli sami hodować zwierzęta – karmić je i o nie dbać. Obok wędzonych kiełbas, pieczonych szynek czy karkówek jednym z tradycyjnych dań goszczących wtedy na stołach była kaszanka. Każdy kto jadł „swoją” kaszanką i kaszankę ze sklepu wie, że ta pierwsza smakuje o niebo lepiej. W dzisiejszym odcinku „Białoruskich smaków Podlasia” zaprezentujemy Państwu tradycyjną kaszankę bez krwi według rodzinnego przepisu Pani Haliny Wierzchowskiej z Zabłotczyzny w gminie Narewka, zaś gościem będzie zespół muzyczny „Cegiełki” z Lewkowa Starego. Zapraszamy!

Choć nasza kaszanka będzie bez krwi, to jednak specyficzny kolor będzie zawdzięczać zwłaszcza wątróbce i sercu. Przystępując do pracy, należy zacząć od pokrojenia mięsa na mniejsze kawałki i przemielenia go przez maszynkę używając do tego średniego sitka. Na sam koniec zostawiamy skórki, które po ówczesnym odgotowaniu (ok. 10-15 min we wrzącej wodzie) mielimy na najmniejszym sitku, aby idealnie wszystko spoiły dzięki swojemu naturalnemu „klejowi”. Do tak przygotowanego mięsa dodajmy sparzoną kaszę jęczmienną – ważne, by nie była ona gorąca, ponieważ w przeciwnym razie wszystko się „zaparzy”. Zmielone podroby i kaszę wrzucamy do dużej miski – u Pani Haliny jest to miska, której używała jeszcze Jej mama. Do otrzymanej masy jęczmienno-mięsnej dodajemy przyprawy – rozgnieciony czosnek, pieprz, świeżo zmieloną kolędrę, gałkę muszkatołową oraz sól. Ważne, by wszystkie były surowe, podobnie jak mięso – za wyjątkiem podgotowanej skórki z podgardla. Do naszej kaszanki nie dodajemy krwi, gdyż w domu rodzinnym u Pani Haliny się tego nie praktykowało. Wszystko dokładnie mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji.

Oczyszczone, wymoczone i wywrócone jelita cienki napychamy mięsnym farszem – można to zrobić za pomocą specjalnej końcówki w maszynce do mielenia, lub w dużo szybszy sposób przy pomocy pokazanego w filmie urządzenia. Musimy przy tym uważać, aby jelita w trakcie tego nie popękały. Tak przygotowany produkt wykładamy na blachę, której wcześniej niczym nie smarujemy, ponieważ w trakcie pieczenia z kaszanki z pewnością wycieknie jeszcze tłuszcz – nie obawiajmy się więc dawać tłustszego mięsa. Przed wstawieniem do piekarnika jelita nakłuwamy igłą, by zeszło z nich powietrze oraz nie związujemy ich końców, a jedynie kładziemy je pod spód. Pieczemy do godziny w temperaturze 180 stopni Celsjusza. Pani Halina, która prowadzi kwaterę agroturystyczną „Na skraju Puszczy” i jest też Prezesem „Agroturystycznego Stowarzyszenia Puszcza Białowieska” wspominała, że serwuje ten specjał swoim kwaterowiczom i bardzo im smakuje. My po spróbowaniu tego dania również możemy powiedzieć, że tak pysznej kaszanki jeszcze nie jedliśmy i z pewnością wrócimy jeszcze do Zabłotczyzny.



Zadanie zrealizowane dzięki dotacji Ministra Administracji i Cyfryzacji.
Zrealizowano przy wsparciu finansowym Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego w Białymstoku.
Projekt wspiera gmina Narewka oraz sieć sklepów Arhelan.